To koszmar i oszustwo !

  Zainteresuj tematem więcej osób:


Przestrzegamy ! GOŚĆ 06-02-11 12:38


Apelujemy do was abyście sprzeciwili się ZSYŁCE
waszych bezpańskich psów go koszmarnego klatowiska
założonego przez J.Harłacza z Białogardu !

Poczytajcie poniższy tekst. TO WSZYSTKO PONIŻEJ JEST PRAWDĄ, niestety !

Jeżeli widziałeś dolę psów w schronisku w Korabiewicach pokazywanym przez TVN
to znasz opinię m.in. dziennikarza i lekarza weterynarii oraz osób tam
pracujących.
Czy podobne warunki mają psy w schronisku prowadzonym przez J.Harłacza w
Białogardzie ?"

Uważam że warunki mają psy u JHarłacza bardzo PODOBNE do tych w
Korabiewicach !
Zobacz ile w samym 2009 r. ZAGRYZIEŃ !! Ile niby to "zbiegłych". Ile
niby to "oddanych" (w jaki sposób, gdy nikt normalnie nie ma wstępu ,
nie ma str.internet.).
Zapytaj TOZ- tych z Koszalina, którzy w 2009 r. robili u Harłacza
kontrolę.
Wynik : porażający ! Czytałaś
przecież artykuły.
TOZ-owcy byli zszokowani. Mieli już w planie porządną
interwencję. Na przeszkodzie stanął ich własny Inspektor Tiece. TOZowcy mówią,
że J.Harłacz jeździł do Tiece i ze łzami w oczach błagał , aby on się za nim
wstawił. Błagał o SZANSĘ DLA SIEBIE ! Obiecywał temu Tiece CUDA !
No i Inspektor TOZu dał się nabrać. I znów jest jak jest.
Jak TOZowcy przyjechali z kontrolą, to tylko płotki i choinki im się podobały.
Reszta makabreska.
Boksy (jest tak do dziś) maksymalnie przepełnione (schron na 100 psów, a psów ponad 400,
to co się dziwić), w boksach na kilka psów 2 budy, na kilkanaście 4
budy.
Suki niesteylizowane. Oddzielone, ale jak w rui to psy czują
jak cholera i szaleją. Są podenerwowane, zagryzają się.
Boksy i budy całe zastali bialusieńkie. Nie z czystości, nie z farby.Białe od
gówien. Takie białe gówna robią psy (wyjaśniono mi) karmione wyłącznie
kośćmi.
W boksach dorosłe psy razem ze szczeniakami, na dworzu (tak
ekologicznie, znaczy w zgodzie z naturą ?). Żywią się, te szczeniaki, też
kośćmi.
Nie ma żadnych osobnych boksów ( w jakimś pomieszczeniu) dla
szczeniaków, żadnych szczepień ochronnych
( TOZ mówi, że szczeniaki powinny być szczepione).
Po prostu klatowisko, a nie schronisko.
Żadnych pomieszczeń dla chorych (leczonych ?) psów. Chore
zastali razem ze zdrowymi w boksach . Mówią, że było widać że nie są leczone,
bo nawet nie były odizolowane.
Nie ma kuchni gdzie by gotowano dla psów żarcie.
JH pokazywał TOZowi jakiś garnuszek zarośnięty od dawna mchem, na dowód że w
nim gotuje dla piesków.
Nie stwierdzili wybiegów dla psów. JH mamił ich pokazując 1
(słownie: jeden) utworzony wybieg, na który , twierdził , że każdy pies
codziennie jest wyprowadzany na 2 godz. aby się wybiegał. Jak policzyć ile jest
psów , a ile godzin ma doba, to TOZu nie przekonał taką gadką.
Nie czipuje się psów, nie ma więc możliwości potem je identyfikować.
A jest podejrzenie, że JH po pewnym czasie wypuszcza psy na wioski, do gmin. To
są podobno te "adopcje", o których zapewnia, ale nie ma możliwości
tego sprawdzić.
Schronisko JH nie posiada nawet swojej strony
internetowej !!
Żadnych wolontariuszy, co by trochę te psy dopieszczali przynajmniej. Wolontariatu nie ma.
A pracujący przy psach ludzie wyglądali jak typy spod ciemnej gwiazdy.
Brak kanalizacji i doprowadzonej bieżącej wody. TOZowcy mówią
że nieczystości po psach spływają do rowu, a potem z tego rowu pobierana jest
woda dla psów do picia.
Sumując : przepełnienie, głód bo kośćmi nie nakarmi, choroby
(nieleczone), brak sterylizacji, brak kuchni, brak pomieszczeń dla szczeniaków,
albo suk szczennych (przecież się trafiają i też nie są od innych oddzielone),
albo psów na leczeniu.
Brak szansy dla umieszczanych tu psów
z odległych miejsc Polski na powrót do ewentualnych właścicieli,
bo jak nie ma strony internetowej z fotkami, to jak ktoś ma swego psa tu szukać
,a również  mało kto na drugi koniec
Polski będzie jechał do Białogardu aby swego psa tu szukać.


Jerzy Harłacz stworzył w Białogardzie OGÓLNOPOLSKĄ PSIARNIĘ.

TOZowcy mówią, że przeżyli szok na tak stłoczone,często bardzo chude
psy. Ale JH zawsze może wmówić że ten chory, albo ten chudy to właśnie
świeżo przybył, musi się odkarmić albo być wyleczony. TOZowcy się na to nie
nabrali.
Bo wiadomo, że świeżo przybyłe powinny być osobno. Chore też powinny być osobno
i w pomieszczeniu. Tak TOZ twierdzi, że takie są normy. JH ich nie zachowuje.
Kasuje za każdego psa, a w zamian daje psom to co widać. J.Harłacz jeździ po gminach całej Polski
i podpisuje umowy na przyjmowanie psów za grube pieniądze. Ma umowy z
ponad 50 gminami w Polsce,jego pseudoschronisko powinno mieścić nie
więcej jak 100 psów, a upchnięte jest tu grubo ponad 400 psów i ciągle
nowe są zwożone, a inne ....ubywają nie wiadomo dokąd !

Psy w klatowisku J. Harłacza NIE SĄ CZIPOWANE. Nie ma więc możliwości aby te psy identyfikować., tak jak się to robi w
każdym dobrze prowadzonym schronisku.
Podczas kontroli latem 2009 Prezeska TOZ trzymała się jakoś zanim nie wyszli,
ale jak już odjechali, to całą drogę płakała rzewnymi łzami nad dolą psów JH.
A potem, jak Tiece im ten numer z rewizytą (1-osobową wizytacją) wykręcił i
zniweczył wszystkie plany (chcieli te psy odebrać), bo parę dni później
wystawił dobrą lurkę schronisku JH, to prezeska stan przedzawałowy dostała, w
szpitalu wylądowała i złożyła rezygnację z tego TOZ całkowicie. Nie mogła
przeboleć, że Tiece który był z nimi na kontroli i widział to samo, tak
zdradził TOZ i te biedne psy .
Tutaj tak jak Korabiewicach Powiatowy (wet) też nie widzi nic złego, jest oki.
Nieszczęściem dla takich pseudoschronisk są Lekarze Powiatowi
- bo to najbardziej znieczuleni na zwierzęta ludzie. To pod ich okiem dzieje
się w schroniskach tragedia zwierząt, a Powiatowi nigdy na nic nie reagują,
albo wręcz jeszcze STAJĄ W OBRONIE krzywdzących zwierzęta w schronisku !
Jerzy Harłacz nazwę TOZ Animals przywłaszczył sobie od OTOZ Animals(siedziba
w Gdańsku, prezes E.Gebert), bo ta nazwa otwiera jemu wszystkie drzwi
:wprowadza w błąd, dobrze się kojarzy.
Ale to jest nazwa przywłaszczona. JH nazwał się też Inspektor Animals !
SAMOZWANIEC ! Jednoosobowa Inspekcja z JH w roli głównej. Oszukaństwo
i tylko wielki szum, który zawsze robi JH wokół siebie i to sprawia wrażenie,
że jest tym, za kogo się podaje.

Odpowiedz Cytuj
Wynik kontroli TOZ GOŚĆ 08-02-11 20:43

Krakowskie Towarzystwo
Opieki nad Zwierzętami
31-021 Kraków
ul. Floriańska 53

Na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez Fundację MRUNIO na
przeprowadzenie kontroli warunków bytowych psów odebranych przez
Fundację z miejscowości Kamieniec Ząbkowicki, komisja TOZ Oddział w
Koszalinie w składzie:

Ryszard Tiece – Inspektor TOZ…………………………………..
Teresa Stangret – Prezes TOZ oddz.Koszalin…………………………………..
Karolina Cedro – Inspektor TOZ…………………………………..
…………………………………..
przeprowadziła W dniu 19 maja 2009 r. komisja TOZ w Koszalinie kontrolę
Schroniska dla Zwierząt w Białogardzie, do którego psy zostały
przewiezione. Schronisko prowadzone jest przez Jerzego Harłacza.
W wyniku przeprowadzonej kontroli stwierdzono rażące nieprawidłowości i zaniedbania:
1.z powodu przepełnienia w schroniska (ok. 400 psów) w klatkach
wielkości ok. 12 - 13 m2 stłoczonych jest po 20 psów i więcej psów oraz
tylko 4 – 6 bud
2.nie oddziela się psów od samic, samice nie są sterylizowane, w ogóle
nie stosuje się żadnych zasad w rozmieszczaniu psów (stare z młodymi,
duże z małymi, zdrowe z chorymi i do tego jeszcze oszczenione matki z
małymi) - stworzono idealne warunki do zagryzania się psów
3.z przywiezionych 22 psów z Kamieńca – 3 już zostały zagryzione, a szczenna suczka padła przy porodzie
4.część psów jest chorobliwie chudych – boki zapadnięte, wystające kości
miednicy widoczne żebra, rany na pysku, niektóre nie mające siły się
poruszać i przebywają ze sforą psów zdrowych
5.schronisko nie posiada kuchni do gotowania karmy, nie posiada również nawet śladowych ilości karmy suchej lub puszek
6.wszystkie psy: młode, stare, chore, szczeniaki są karmione wyłącznie
surowymi odpadami poubojowymi (kości, jelita), które są rzucane do
klatek
7.podłoga w klatkach oraz budy sprawiają wrażenia jakby były ochlapane
wapnem – to efekt rozbryzganych psich odchodów (wydalonych kości) przez
deszcz
8.brak misek z wodą, w niektórych tylko znajduję są miski z zieloną,
cuchnącą wodą pochodzącą ze zbiornika w postaci wkopanej w ziemi beczki
do gromadzenia wody, a w nim pływający martwy szczur
9.na środku schroniska wielkie bajoro z psich odchodów i brodzące w nim psy, które chodzą luzem na terenie schroniska
10.przy tak ogromnej ilości psów, „schronisko” nie posiada instalacji wodno -kanalizacyjnej
Prowadzone przez Jerzego Harłacza „schronisko” nie spełnia wymagań
określonych w Rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 23
czerwca 2004r.w sprawie szczegółowych wymagań weterynaryjnych dla
prowadzenie schronisk dla zwierząt, a mianowicie:
1.brak wydzielonego pomieszczenia do wykonywania zabiegów leczniczych
2.brak izolacji zwierząt chorych
3.nie oddziela się samców od samic, matek ze szczeniętami
4.brak chłodni do czasowego przetrzymywania zwłok, schronisko nie posiada spalarni zwłok
5.nie zapewnia się możliwości swobodnego poruszania zwierząt (w małych
klatkach przeznaczonych dla 2 - 4 psów stłoczonych jest od 10 – 22 psów)
6.nie zapewniony jest dostęp do wody zdatnej do picia
7.odnośnie wymaganej przepisami dokumentacji nie możemy się wypowiedzieć ponieważ nie udostępniono jej nam.
Bezkarnie łamana jest ustawa o ochronie zwierząt. Wzajemne zagryzanie
się psów lub powolna śmierć z powodu wycieńczenia bądź nieleczonej
choroby jest w tym „schronisku” normą
Pan Harłacz pod maską miłośnika zwierząt zwozi psy z całego kraju i w
każdej ilości w celach wyłącznie dochodowych, a nie opieki nad nimi. W
tym celu założył stowarzyszenie pn. Towarzystwo Ochrony Zwierząt
ANIMALS, którego jest prezesem, a inne funkcje pełni jego rodzina.
Faktycznie jest to komercyjny zakład świadczący usługi dla wielu gmin w
różnych rejonach Polski, ukierunkowany wyłącznie na zysk, w którym
pozorowana jest opieka nad bezdomnymi zwierzętami.
Zasłynął jako „wybawca” psów zabranych podstępnie od Violetty Willas.
Mogły być rozmieszczone w okolicznych schroniskach, jak donosiła wówczas
miejscowa prasa, okoliczni weterynarze deklarowali pomoc w ich leczeniu
i sterylizację. Pan Harłacz jednak tak bardzo się starał, że 70 psów
zabrał do Białogardu.
Czy musiały być wiezione przez całą Polskę, żeby zostać uśpione?
„Psy są między sobą skoligacone, pod względem genetycznym są
zdegenerowane. Żyły w hordzie i musiały walczyć o jedzenie. Są
zdziczałe, zaniedbane, część jest zapchlona, zarobaczona, ma egzemę i
inne choroby skóry - mówi Harłacz. - Tolerują człowieka, ale nie
nawiązują z nim więzi. Weterynarz zdecyduje, które nadają się do
adopcji. Resztę trzeba będzie poddać eutanazji”.
Jest bardzo aktywny, podpisuje umowy z gminami w całej Polsce na
wyłapywanie i zabieranie ich do swojego zakładu. Zawarł umowy z ok. 50
gminami.
Z kolei gminy nie są zainteresowane warunkami w jakich będą przebyły psy
zabrane z ich terenów. W ten sposób pozbywają się problemu bezdomnych
psów i nie muszą inwestować w budowę schronisk. Tymczasem psy są masowo
zwożone z całej Polski, stłoczone w ciasnych boksach zagryzają się
wzajemnie. Opieka weterynaryjna nie istnieje, większość psów nie posiada
nawet obowiązkowych szczepień p/wściekliźnie. Suki nie są
sterylizowane. Wszystkie psy: chore, stare, młode i szczeniaki są
karmione surowymi kośćmi. Brak strony internetowej obniża wskaźnik
adopcji, zresztą nie o adopcję w tym wszystkich chodzi lecz o dochód, a
psy same dokonują selekcji zmniejszając swój stan w schronisku i robiąc
miejsce na przyjęcie nowych. Osoby chcące wejść do schroniska są
wpuszczane niechętnie.
Według raportu BOZ - Hycel 2006 w ewidencji brakuje ponad 200 psów.
Raport sporządzony został na postawie uzyskanych danych z gmin jedynie
północno – zachodniej części Polski. Nie uwzględniono w nim współpracy
p. Harłacza z pozostałymi na terenie Polski.
Podejrzewamy, że sprawa schroniska w Białogardzie jest większego kalibru niż w Krzyczkach.
Z rozmowy z niedawnym burmistrzem Białogardu (obecnie posłem) wiemy, że
zwłoki psów były zakopywane wokół schroniska. Udostępnione zdjęcia
miejsc grzebania zwłok psów przesłaliśmy do Fundacji MRUNIO, która
obiecywała pomoc w zdemaskowaniu przestępczej działalności. Pismem o
podobnej treści zwróciliśmy się również o zajęcie stanowiska do Zarządu
Głównego TOZ w Warszawie.
Bezskutecznie.
Uważamy, że konieczne jest podjęcie szybkich i skutecznych działań,
które uniemożliwią dalsze znęcanie się i krzywdzenie zwierząt.
Posiadamy sprawdzone informacje, że od czasu naszej kontroli tj. od 19 maja br. w tym tzw. schronisku nic się nie zmieniło.
Zwracamy się z prośbą o pomoc.
Obawiamy się, że p. Harłacz zrobi „pozbędzie” się wkrótce dużej psów,
ponieważ treść naszego pisma do Zarządu Głównego TOZ została (bez naszej
wiedzy) opublikowana na forum miejscowej gazety i wykorzystana do
miejscowych rozgrywek politycznych, w których bierze również udział
Harłacz będący radnym miejskim.

Z poważaniem
Prezes Oddziału TOZ w Koszlinie

Odpowiedz Cytuj
Walek GOŚĆ 04-05-11 19:08

Oszustwem jest atak na schronisko w Bialogardzie jest jedynie chęć przejecia przez psychicznie chora Jakubczak gmin , ktore wspólpracują ze schroniskiem w Bialogardzie. najlepiej jechjac i sprawdzić na własne oczy a te wpisy to kpina.

Odpowiedz Cytuj


Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://bobolice.istrefa.com

istrefa gmina Bobolice | istrefa powiat koszaliński | istrefa zachodniopomorskie | istrefa Polska

Bobolice - miasto, gmina miejsko-wiejska, powiat koszaliński, województwo zachodniopomorskie - portal lokalny
Kod pocztowy: 76-020


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem